W starym (polskim) kinie (1) - „Pociąg”
Covid-19 w ogromnym stopniu uniemożliwia nam robienie rzeczy, które normalnie robiliśmy na co dzień wypełniając mijające dni. Teraz te dni płyną dla wielu z nas znacznie wolniej skłaniając do poszukiwań alternatywnej rozrywki. Chciałbym dzisiaj zaproponować jedną z nich. Być może nie najoryginalniejszą, z pewnością nie najnowszą. W tym wszakże tkwi jej siła i atrakcyjność, z której nie wszyscy i nie do końca zdają sobie sprawę. Otóż od kiedy zostałem pasjonatem kina, zwłaszcza kina polskiego boli mnie to, że rodacy na emigracji tak mało o nim wiedzą. Sprawdziłem to wielokrotnie w rozmowach ze znajomymi, którzy – mimo, że oczytani i doskonale wyedukowani – pojęcia nie mają o Wajdzie, Munku, Hasie czy Kawalerowiczu i o ich filmach, zwłaszcza tych wcześniejszych. Będąc mimo woli dzieckiem PRL-u pamiętam taki program „W starym kinie” emitowany niegdyś w telewizji (ja co prawda przestałem go oglądać w 1979 roku, ale de facto, trwając nieprzerwanie pomiędzy 1967-1999, był to najdłużej nada...