W starym (polskim) kinie (8) - „Historia jednego myśliwca”
Niekiedy bywa tak, że coś sobie cenimy pomimo że to coś nie ma największej wartości. Przemawiają za tym względy emocjonalne, unikalność, oryginalność. Podobnie rzecz się ma z niektórymi filmami. Również na mojej liście tego, co w starej polskiej kinematografii cenię sobie najbardziej, znalazł się obraz, którego obiektywnie rzecz biorąc nie powinno tam być. To właśnie „Historia jednego myśliwca” z 1958 roku w reżyserii Huberta Drapelli. W Polsce to zupełnie nieznane i zapomniane nazwisko podobnie zresztą jak i ten jego film do obejrzenia którego będę tutaj zachęcał. Jest ku temu jeden zasadniczy powód. Rok 1958 to koniec odwilży w PRL-u. Cenzura Gomułki z powrotem zaczyna przykręcanie śruby, a robienie filmów staje się prawdziwą ekwilibrystyką w przemycaniu wartościowych treści. Jednym z tematów tabu jest Bitwa o Anglię, a ściślej udział polskich pilotów w tejże bitwie. Dodajmy, udział niemały, choć może nie do końca było tak jak wielu uważa, że to myśmy ocalili Anglię. Nasz ist...