Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2021

W starym (polskim) kinie (8) - „Historia jednego myśliwca”

Obraz
  Niekiedy bywa tak, że coś sobie cenimy pomimo że to coś nie ma największej wartości. Przemawiają za tym względy emocjonalne, unikalność, oryginalność. Podobnie rzecz się ma z niektórymi filmami. Również na mojej liście tego, co w starej polskiej kinematografii cenię sobie najbardziej, znalazł się obraz, którego obiektywnie rzecz biorąc nie powinno tam być. To właśnie „Historia jednego myśliwca” z 1958 roku w reżyserii Huberta Drapelli. W Polsce to zupełnie nieznane i zapomniane nazwisko podobnie zresztą jak i ten jego film do obejrzenia którego będę tutaj zachęcał. Jest ku temu jeden zasadniczy powód. Rok 1958 to koniec odwilży w PRL-u. Cenzura Gomułki z powrotem zaczyna przykręcanie śruby, a robienie filmów staje się prawdziwą ekwilibrystyką w przemycaniu wartościowych treści. Jednym z tematów tabu jest Bitwa o Anglię, a ściślej udział polskich pilotów w tejże bitwie. Dodajmy, udział niemały, choć może nie do końca było tak jak wielu uważa, że to myśmy ocalili Anglię. Nasz ist...

W starym (polskim) kinie (7) - „Yokmok”

Obraz
  Jednym z paradoksów polskiego kina lat 60-tych było to, że kręcono filmyzupełnie nie przystające do realiów komunistycznej (albo jak kto woli – socjalistycznej cenzury). Można by zrozumieć, że udawało się to reżyserom celebrytom, jak Andrzejowi Wajdzie czy Jerzemu Kawalerowiczowi; w końcu mieli oni za sobą potężne lobby całego filmowego (i nie tylko) świata. „Yokmoka” zrobił wszakże specjalista od filmów dokumentalnych Stanisław Możdżeński, twórca właściwie zupełnie nieznany, bowiem stworzył jedynie dwa filmy fabularne (oprócz „Yokmoka” był to całkiem udany debiut z 1961 roku „Zuzanna i chłopcy”). Po jego dokumentalnych propagandowych knotach w rodzaju „Towarzyszki pracy”, „Stocznie pracują”, „Wodujemy nowe statki” czy „Parada tysiąclecia” mało kto mógł się spodziewać, że Możdżeński nawiąże do tematu, który nadal, mimo upływu prawie 10-ciu lat, nurtował wielu Polaków. Otóż 21 lipca 1952 roku Najwyższy Sąd Wojskowy PRL-uwydał pięć wyroków śmierci i dwa dożywotniego więzienia w ...

W starym (polskim) kinie (6) - „Baza ludzi umarłych”

Obraz
  W historii polskiego kina było paru reżyserów, którzy choć uwierzyli w PRL nadal robili niezłe filmy szokujac nieco środowisko, a już z pewnoscią wielu widzów. Wśród nich, obok m.in. Bohdana Poręby (trudno nie zachwycić się jego „Hubalem”) i Aleksandra Forda (twórca „Krzyżaków” skazany i tak w 1968 roku na banicję) należy wymienić Czesława Petelskiego. Przeważnie kręcił on swoje filmy współpracując z żoną Ewą. W ich dorobku znalazły się ciekawe obrazy, naturalnie nie pozbawione propagandowej skazy ale i tak na tyle ciekawe by o nich tutaj wspomnieć. A więc „Wraki”, „Ogniomistrz Kaleń”, „Czarne skrzydła”, „Kopernik” czy „Bilet powrotny” to naprawdę kawałek ciekawego kina przykuwającego uwagę nawet po tylu latach. W 1958 roku nie wiedząc czemu Czesław Petelski postanowił zrezygnować z pomocy Ewy i jeden jedyny raz zrealizował film w pojedynkę. Tak oto powstała „Baza ludzi umarłych” bodaj najciekawszy obraz jaki może się kojarzyć z nazwiskiem Petelski. Reżyser był najwyraźniej pod...