Czerwone Maki
Czerwone Maki Długo zbierałem się w sobie by coś napisać o tym filmie bo, jakby nie patrzeć, pisanie o filmach to przecież moje trochę więcej niż hobby. A jednak ilekroć zasiadałem przy komputerze uprzednio wypiwszy kilka kaw, moja wena pękała niczym bańka mydlana. Działo się tak, jak sądzę, dlatego, że film Krzysztofa Łukasiewicza nie jest wybitnym filmem, a może nawet jest wręcz kiepskim filmem, co jak gdyby obligowałoby mnie do surowej krytyki obrazu, który dotyczy zdarzeń dla mnie osobiście ogromnie ważnych. Powód nie jest banalny. Otóż poznałem w Kanadzie wielu byłych żołnierzy 2 Korpusu, a kilku z nich stało się moimi bliskimi przyjaciółmi. Wspólnie z nimi kilkakrotnie brałem udział w rocznicowych obchodach Bitwy, właśnie tam – na Wzgórzu. Wielokrotnie próbowałem nakłaniać ich do wojennych opowieści ale, jak jeden mąż, delikatnie odmawiali. Dziwiłem się temu dopóty dopóki nie zrozumiałem czym jest tzw. PTSD (Post-traumatic stress disorder). Przywoływanie wspomnień kojarz...