W starym (polskim) kinie (13) - „Rękopis znaleziony w Saragossie”
Komuś kto nie wychował się przy dźwiękach muzyki Led Zeppelin, Deep Purple czy Pink Floyd trudno będzie zrozumieć mój zachwyt nad filmem Wojciecha Hasa „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Jakiż to może być związek między obrazem stworzonym przez reżysera z siermiężnej wówczas Polski (1964 rok), a brzmieniem awangardowego rocka? Co więcej, film ten powstał w oparciu o powieść hrabiego Jana Potockiego, uczonego, pisarza, żołnierza, podróżnika i fantasty który żył na przełomie 18 i 19 wieku. A więc dawno, dawno temu kiedy gitara i gra na niej kojarzyła się zgoła inaczej. A jednak jakiś związek tutaj zaistniał skoro może już nie książką Potockiego a jej filmową adaptacją zachwyciła się Europa i Ameryka w czasach dość dziwacznych, bo zafascynowanych subkulturą hippiesów, używkami typu LSD i „religią” tworzoną przez Timothy'ego Leary (psycholog, gorący orędownik psychodelicznych narkotyków). W moim przekonaniu, bez zdradzania intrygi filmu, „Rękopis...” ma właśnie strukturę snu na j...