Kulej. Dwie strony medalu Mogło by się wydawać, że sport, albo raczej sportowcy to wdzięczny temat dla twórców X Muzy. Z pewnością dobrze wykorzystuje go film dokumentalny, ale jeśli chodzi o fabułę to już nie jest tak różowo. Podobnie rzecz się ma w naszej, rodzimej kinematografii. Na palcach jednej ręki można wyliczyć filmy, które zachwyciły widzów natomiast dużo więcej jest takich, które nudziły, nie bawiły albo wręcz nie warte były kupienia biletu do kina. W rankingu najlepszych polskich filmów o sporcie najwyżej plasuje się „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Jest to historia życia Jerzego Górskiego, który wbrew wszelkim przeciwnościom losu został mistrzem świata w podwójnym triatlonie. W pierwszej dziesiątce znalazły się też obrazy z epoki PRL-owskiego kina: „Jutro Meksyk” (1965), „Piłkarski poker” (1988), „Bokser” (1966), zaś pozostałe miejsca zajęły dokumenty. Potwierdzałoby to moją tezę, że temat sportu nie należy do najwdzięczniejszych, co oczywiście dzi...