Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2022
Obraz
  W starym (polskim) kinie (16) - „Prawo i pięść” Zabawne, ale w polskim kinie bywały filmy, które wypisz wymaluj pasowałyby do konwencji westernu. Nie było ich wiele i na ogół nie zachwycały, ale też – jeśli już o tym piszę – warto wspomnieć przynajmniej o dwóch zupełnie przyzwoicie zrobionych. Ten pierwszy to „Rancho Texas” nakręcony w 1959 roku przez Wadima Berestowskiego, reżysera raczej mało znanego, mającego w swym dorobku głównie filmy dla dzieci oraz seriale telewizyjne. Polskim Texasem stały się tutaj Bieszczady, faktycznie przypominające Dziki Zachód, zwłaszcza w latach 50-tych. Jak każe konwencja, w filmie nie zabrakło podziału na złych i dobrych, strzelaniny, wątku miłosnego, koni i kowbojskiej ballady (śpiewał Jerzy Michotek). Bogusz Bilewski wcielił się w rolę głównego bohatera, a partnerowali mu m.in. Jerzy Jogalla i Teresa Iżewska. Widzowie nie byli specjalnie wybredni, nawet jeśli musieli porównywać nasz western z tym co niekiedy przenikało do Polski z dalekich ...
Obraz
  Był kwintesencją aktorstwa i teatru – wspominał Jerzy Jarocki. W filmach Krzysztofa Zanussiego wykreował bohatera symbolizującego uwikłania polskiego inteligenta – pisano o jednym z najwybitniejszych powojennych aktorów polskich, Zbigniewie Zapasiewiczu. "Tworzył wokół siebie przestrzeń niesamowitej refleksji, intelektu, a rozmowa z nim to była prawdziwa rozkosz" – wspominał reżyser Krzysztof Zanussi, z którym Zapasiewicz przyjaźnił się blisko 40 lat. "To, że umiem poskładać trzy fakty do kupy, jeszcze nie znaczy, że jestem intelektualistą" - skromnie prostował aktor w rozmowie z "Przekrojem" w 1993 r. "On był bardzo wyciszony, nie słyszało się o nim żadnych sensacji. Był po prostu godnym człowiekiem" - powiedziała Beata Tyszkiewicz. Michał Żebrowski twierdzi, że "był wielkim człowiekiem". "Aktor osobny. Nie chodzi o to, czy większy od innych, czy największy, ale o to, że był kwintesencją aktorstwa i teatru" - mawiał reżys...