Był kwintesencją aktorstwa i teatru – wspominał Jerzy Jarocki. W filmach Krzysztofa Zanussiego wykreował bohatera symbolizującego uwikłania polskiego inteligenta – pisano o jednym z najwybitniejszych powojennych aktorów polskich, Zbigniewie Zapasiewiczu.
"Tworzył wokół siebie przestrzeń niesamowitej refleksji, intelektu, a rozmowa z nim to była prawdziwa rozkosz" – wspominał reżyser Krzysztof Zanussi, z którym Zapasiewicz przyjaźnił się blisko 40 lat. "To, że umiem poskładać trzy fakty do kupy, jeszcze nie znaczy, że jestem intelektualistą" - skromnie prostował aktor w rozmowie z "Przekrojem" w 1993 r.
"On był bardzo wyciszony, nie słyszało się o nim żadnych sensacji. Był po prostu godnym człowiekiem" - powiedziała Beata Tyszkiewicz. Michał Żebrowski twierdzi, że "był wielkim człowiekiem". "Aktor osobny. Nie chodzi o to, czy większy od innych, czy największy, ale o to, że był kwintesencją aktorstwa i teatru" - mawiał reżyser Jerzy Jarocki.
"Znałam go ponad 50 lat. Byłam asystentką Erwina Axera, a Zbyszek jego aktorem. Już wtedy wyróżniało go rzemiosło pokropione przez pana Boga talentem. Doskonale wiedział, w którym miejscu zrobić pauzę, machnąć ręką, zrobić krok do przodu. Najbardziej lubię te jego role, w których bez żadnych zewnętrznych atrybutów na oczach widzów przechodzi metamorfozę. Od czasu do czasu był bankieciarzem" - wspominała reżyser Izabella Cywińska.
"Od strony czysto profesjonalnej, poza jak najwszechstronniejszym opanowaniem warsztatu, obowiązkiem aktora jest wyzbycie się kokieterii, wszelkiej skłonności do ekshibicjonizmu i obrona na scenie każdej postawy ludzkiej" - wyjaśnił sam Zapasiewicz w wywiadzie dla "Teatru".
Zapasiewicz zagrał ponad 70 ról filmowych. Widzowie do dziś pamiętają jego kreacje m.in. w „Barwach ochronnych", "C.K. Dezerterach" i "Ziemi obiecanej".
Otaczała go sława estety i arystokraty ducha. Nie tylko studenci nazywali go Mistrzem.
Urodził się 13 września 1934 r. w Warszawie. Był synem piłsudczyka, przedwojennego działacza społecznego Zbigniewa Zapasiewicza, który zmarł dwa lata przed wybuchem II wojny światowej. Wychowała go matka, wywodząca się z inteligenckiej i artystycznej rodziny - jego wujami byli aktor Jan Kreczmar i reżyser teatralny Jerzy Kreczmar.
"Zapasiewicza spotkałem pierwszy raz w lecie 1945 r. w naszym parku Żeromskiego, jak bawił się obok ławki, na której siedziała jego matka. Miał miłą brązową twarz i czarne jak węgiel włosy. Okazało się, że mieszka na IV klatce w mieszkaniu swego wuja Jerzego Kreczmara" - wspinał pisarz Jarosław Abramow-Newerly w książce "Lwy mojego podwórka".
Mały Zbyszek, którego szkolni koledzy przezywali "Słoń", pierwsze kroki aktorskie stawiał w szkole, żoliborskiej podstawówce przy Robotniczym Towarzystwie Przyjaciół Dzieci.
Najpierw chciał być inżynierem - w latach 1951-52 studiował na wydziale chemii Politechniki Warszawskiej. Ale wpływ wujów okazał się silniejszy i w 1956 r. Zapasiewicz ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Jego nauczycielami byli m.in.: Jan Kreczmar, Marian Wyrzykowski, Bohdan Korzeniewski, Zofia Małynicz i Stanisława Perzanowska.
Z warszawską szkołą teatralną związał się jako pedagog - wykładowcą został w 1959 r. a w 1992 r. otrzymał tytuł profesora zwyczajnego.
W 1959 r. rozpoczął pracę w stołecznym Teatrze Współczesnym Erwina Axera. Występował tam u boku m.in.: Kazimierza Opalińskiego, Józefa Kondrata, Tadeusza Fijewskiego, Zofii Mrozowskiej, Haliny Mikołajskiej, Andrzeja Łapickiego i Tadeusza Łomnickiego.
W latach 1966-83 był związany z Teatrem Dramatycznym - występował m.in. w spektaklach Ludwika Rene, Macieja Prusa, Jerzego Jarockiego i Kazimierza Dejmka.
W 1983 r. aktor przeniósł się do Teatru Powszechnego; ważnymi rolami Zapasiewicza w tym teatrze były: tytułowa w "Baalu Brechta (reż. Piotr Cieślak), Sir w "Garderobianym" Harwooda i Król Ignacy w "Iwonie, księżniczce Burgunda" (reż. Zygmunt Huebner).
W latach 1987–90 był dyrektorem Teatru Dramatycznego.
W 2000 r. ponownie związał się z Powszechnym.
Zapasiewicz ma także na swoim koncie ponad 170 ról w Teatrze Telewizji.
Był wieloletnim współpracownikiem Teatru Polskiego Radia.
Wystąpił w ponad 70 filmach. Zadebiutował w 1963 r. drugoplanową rolą Księdza w filmie obyczajowym Jana Łomnickiego "Wiano". "W filmach, głównie Krzysztofa Zanussiego (+Za ścianą+, +Barwy ochronne+, +Persona non grata+), wykreował bohatera symbolizującego uwikłania polskiego inteligenta" - oceniono w Encyklopedii Teatru Polskiego.
W latach 70. stworzył znakomite postaci w filmach Edwarda Żebrowskiego - naukowca Adama w "Ocaleniu" (1972) i Rygiera w "Szpitalu Przemienienia" (1978), dziennikarza Jerzego Michałowskiego w „Bez znieczulenia” Andrzeja Wajdy.
Widzowie pamiętają jego Kaweckiego w "Pannach z Wilka" Andrzeja Wajdy (1979), komunizującego doktora Lewena w "Matce Królów" Janusza Zaorskiego (1982) oraz cenzora w "Idolu" Feliksa Falka (1984). Zagrał też przewodniczącego komisji adwokackiej w "Krótkim filmie o zabijaniu" w reż. Krzysztofa Kieślowskiego (1987).
Na początku XXI w. Zapasiewicz wrócił do filmów Zanussiego. Wystąpił w "Życiu jako śmiertelnej chorobie przenoszonej drogą płciową" (2000), "Suplemencie" (2002) i +Persona non grata+ (2005). Jego ostatnią rolą filmową był profesor Szelestowski w "Rewizycie" Zanussiego (2009).
14 lipca 2009 r., po trzech dniach pobytu w szpitalu, 74-letni aktor zmarł na raka wątroby. W następnym sezonie miał otworzyć nową Scenę 200 Teatru Powszechnego rolą Hamma w "Końcówce" Becketta... (PAP)
Fragmenty artykułu Grzegorza Janikowskiego poświęconego aktorowi z okazji 10 rocznicy jego śmierci.
Poniżej magnetofonowy zapis wywiadu ze Zbigniewem Zapasiewiczem przeprowadzonym przeze mnie w trakcie jego torontońskiej wizyty w 2000 roku.

Komentarze
Prześlij komentarz