Półkowniki



Ciekawym ale i w jakimś sensie tragicznym epizodem w historii polskiego kina było coś co określa się dzisiaj mianem „półkowników”. Nie, to nie jest błąd ortograficzny bowiem słowo to nie odnosi się do stopnia wojskowego, a do półki na którą odstawiano filmy, co do których cenzura, albo raczej kierujące nią władze PRL-u miały zastrzeżenia. Jak to było możliwe by film sfinansowany, z wcale nie małych państwowych pieniędzy zakazywano pokazywać w państwowych (innych nie było) kinach – tego pewnie nie do końca zrozumiemy. Jak zresztą wielu innych paradoksów, które stawały się „normalnością” w socjalistycznej ojczyźnie.

Spróbujmy jednak nieco przybliżyć kulisy owego zjawiska. Zacznijmy od tego, że w tamtej Polsce nie było filmów które powstawałyby poza kontrolą państwa. To właśnie państwo sprawowało monopol nad ich produkcją, dystrybucją oraz wyświetlaniem. Gęste sito kontroli państwowej ingerowało w każdą fazę realizacji filmu. Najpierw więc sam pomysł, a później scenariusz musiał uzyskać akceptację władz kinematografii oraz cenzury. Gotowy film był następnie oceniany przez specjalną komisję. Nazywało się to kolaudacją i właśnie na tym etapie decydowano czy film trafi do kin, czy też na półkę (albo innymi słowy, zostanie zakazany). Niekiedy nakazywano wycięcie konkretnych scen lub dokręcenie nowych, aby film był zgodny z linią polityczną. Nie każdy twórca godził się na to i wówczas zarówno on jak i jego film popadali w niełaskę władzy. W drastycznych przypadkach kończyło się to nawet zalecaną emigracją kiedy niepokorny reżyser dostawał szlaban na dalsze robienie filmów. Taki los spotkał m.in. Romana Polańskiego (po filmie „Nóż w wodzie”), Jerzego Skolimowskiego („Ręce do góry”) czy Ryszarda Bugajskiego („Przesłuchanie”).

Cenzuralne restrykcje nie zawsze były takie same. W okresach tzw. odwilży politycznej pozwalano na nieco śmielszą krytykę systemu względnie na poruszanie tematów, których wcześniej nikt nie ośmielałby się dotknąć. Tak działo się w latach 1956, 1968, 1970, 1976, 1980. Owe zmiany w postawie władz wobec społeczeństwa miały wszakże charakter koniunkturalny, a nie strukturalny i zazwyczaj po krótkim czasie wszystko wracało na „normalne” tory. Twórcy radzili sobie z tym w najrozmaitszy sposób i na ogół skutecznie, bo przecież niejednokrotnie powstawały wtedy znakomite filmy, cenione na całym świecie. Zachwycano się dziełami Szkoły Polskiej, Kina Moralnego Niepokoju, komediami Bareji, adaptacjami klasyki polskiej literatury. Reżyserzy często posługiwali się metaforą, alegorią, zręcznie ukrytym przesłaniem, które cenzorzy nie zawsze odczytywali w porę, a jeśli już im się to udało ich ostatnim narzędziem stawała się półka. Oczywiście nie jest tak, że każdy półkownik był arcydziełem, ale zdarzały się wśród nich obrazy wybitne również i dzisiaj warte obejrzenia. Intencją tego artykułu jest przypomnienie kilkunastu tytułów do których dzięki internetowi można łatwo dotrzeć i samemu przekonać się jak idiotyczne i jednocześnie przerażające były to czasy sprzed zaledwie 36 lat.

A oto nasze najsłynniejsze półkowniki:

Dwie godziny Stanisława Wohla i Józefa Wyszomirskiego (1946, 11 lat na półce)

Robinson warszawski – Jerzego Zarzyckiego (1950, tytuł zmieniono na Miasto nieujarzmione i dopiero wtedy zezwolono na rozpowszechnianie)

Ósmy dzień tygodnia Aleksandra Forda (1958, 25 lat na półce)

Życie raz jeszcze Janusza Morgensterna (1964, ponad 20 lat na półce)

Ręce do góry Jerzego Skolimowskiego (1967, 18 lat na półce)

Długa noc Janusza Nasfetera (1967, 22 lata na półce)

Meta Antoniego Krauzego (1971, 9 lat na półce)

Diabeł Andrzeja Żuławskiego (1972, 16 lat na półce)

Kwiat paproci Jacka Butrymowicza (1972, 37 lat na półce)

Przeprowadzka Jerzego Gruzy (1972, 10 lat na półce)

Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy Jerzego Gruzy (1973, 15 lat na półce)

Zasieki Andrzeja Piotrowskiego (1973, 10 lat na półce)

Historia pewnej miłości Wojciecha Wiszniewskiego (1974, 8 lat na półce)

Spokój Krzysztofa Kieślowskiego (1976, 5 lat na półce)

Indeks. Życie i twórczość Józefa M. Janusza Kijowskiego (1977, 4 lata na półce)

Na srebrnym globie - Andrzeja Żuławskiego(1977, po 12 latach reżyser odtworzył zniszczony przez cenzurę film)

Przypadek Krzysztofa Kieślowskiego (1981, 6 lat na półce)

Był jazz Feliksa Falka (1981, 3 lata na półce)

Kobieta samotna Agnieszki Holland (1981, 8 lat na półce)

Wolny strzelec Wiesława Saniewskiego (1981, 6 lat na półce)

Dreszcze Wojciecha Marczewskiego (1981, 3 lata na półce)

Gry i zabawy – Tadeusza Junaka (1982, 27 lat na półce)

Matka Królów Janusza Zaorskiego (1982, 5 lat na półce)

Noc poślubna w biały dzień – Jerzego Gruzy (1982, 14 lat na półce)

Przesłuchanie Ryszarda Bugajskiego (1982, 7 lat na półce)

Wielki bieg Jerzego Domaradzkiego (1982, 5 lat na półce)

Wigilia ’81 Leszka Wosiewicza (1982, 7 lat na półce)

Wierna rzeka Tadeusza Chmielewskiego (1983, 4 lata na półce)

Niedzielne igraszki Roberta Glińskiego (1983, 5 lat na półce)

Stan wewnętrzny Krzysztofa Tchórzewskiego (1983, 6 lat na półce)

Nadzór Wiesława Saniewskiego (1983, 2 lata na półce).


Komentarze

  1. Wiedziałem o cenzurze, ale widziałem tylko jeden film z tej listy: "Przesłuchanie" , dzieki temu ze zorganizowałeś jego wyświetlanie w Toronto jeszcze za czasów PRL. Chętnie bym obejrzał inne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga