ANNIVERSARY


Dla wyjaśnienia: „dystopia” według Google to „literacka lub filmowa wizja przyszłości przedstawiająca społeczeństwo odznaczające się skrajną beznadzieją, terrorem, opresyjną władzą i upadkiem wartości. Jest to przeciwieństwo utopii, prezentujące czarny, pesymistyczny obraz świata, który często stanowi krytykę współczesnych tendencji społecznych, politycznych czy technologicznych”.

Sporo o tym było w filmach, poczynając od „Metropolis”, poprzez „12 Monkeys”, „Blade Runner”, „Brazil”, „The Hunger Games”, „I, Robot”, „Minority Report”, „Seksmisję” Juliusza Machulskiego aż oczywiście po klasyk będący ekranizacją powieści Orwella „1984”. Ta ostatnia bez wątpienia najbardziej przemawia do naszej wyobraźni, choć jeśli już jesteśmy przy dystopijnej literaturze nie sposób także nie wspomnieć o „Fahrenheit 451” Rey’a Bradbury, „Brave New World” ( polskie tłumaczenie to „Nowy wspaniały świat”) Aldousa Huxleya, czy „The Handmaid’s Tale” („Opowieść podręcznej”) Margaret Atwood.

Anniversary” to kolejny film nawiązujący do tego tematu. Jego pomysłodawcą, współautorem scenariusza i reżyserem jest Jan Komasa, polski twórca młodego pokolenia mający już w swoim dorobku szereg bardzo ciekawych obrazów takich jak: „Sala samobójców”, „Miasto 44” (o Powstaniu Warszawskim), „Boże Ciało” (najlepszy polski film 2019 roku i nasz kandydat do Oskara). Komasa rozpoczął nad nim pracę w lipcu 2023 roku w Dublinie, by po przerwie spowodowanej strajkami w branży filmowej kontynuować ją w Ontario (Pickering i Port Hope), natomiast premiera miała miejsce w październiku 2025. Reżyserowi udało się zaangażować hollywoodzkie gwiazdy w osobach Diane Lane (kilkukrotne nominacje do Oskara, a także Emmy Awards i trzykrotnie Golden Globe) oraz Kyle’a Chandler (Emmy Award m.in. za znakomity serial „Bloodline”).

Film „Anniversary”, jak każe tytuł, zaczyna się sielankowo: rodzina Taylorów gromadzi się na okoliczność 25-ej rocznicy zawarcia małżeństwa przez Ellen i Paula. Ona jest profesorem na uniwersytecie Georgetown, on zaś właścicielem świetnie prosperującej restauracji. Rodzice plus ich czworo dzieci: trzy córki i syn, wydają się tworzyć wspaniale zintegrowaną, kochającą rodzinę. Słowem, idylla w iście amerykańskim stylu. Jedynym elementem nie pasującym do tej perfekcyjnej układanki jest narzeczona syna, Liz. Otóż Ellen rozpoznaje w niej swoją dawną studentkę, którą niegdyś relegowano z uczelni za nazbyt ekstremistyczne poglądy, w czym Ellen miała niewątpliwie swój udział. Po latach Liz nie tylko nie stonowała swoich przekonań, ale wręcz przeciwnie: napisała książkę „Change”, która stała się biblią takich jak ona, przekonanych (w uproszczeniu) iż zamordyzm to najlepsze wyjście na zapewnienie społecznego ładu. Upływają lata, rodzina celebruje co i rusz rozmaite okazje, ale sielanka powoli przeistacza się w koszmar. Wszystko to za sprawą Liz, której radykalizm zaraża całą Amerykę. W tym jakże alternatywnym scenariuszu demokracja umiera, a totalitaryzm triumfuje.

Nie mam pojęcia co inspirowało Komasę do zrobienia tego, niewątpliwie świetnego filmu. Czy były to opowieści jego rodziców o życiu w PRL-u (on sam miał zaledwie 9 lat gdy to wszystko padło), czy też jego obserwacje tego co się wokół dzisiaj dzieje.

Dla mnie, człowieka nieco dłużej żyjącego i chyba odrobinę bardziej doświadczonego, obraz Komasy jawi się jako coś więcej niż tylko film. To przede wszystkim ostrzeżenie w jakim kierunku może zmierzać, albo już zmierza świat. Symptomy mogą wyglądać niewinnie, mogą być banalizowane przez media, polityków, nawet nas samych. Ale czyż nie tak samo wyglądało to choćby 86 lat temu? Pamiętam taką scenę z filmu „Kabaret” gdzie para bohaterów siedzi w monachijskim ogródku piwnym a młody chłopak, dziecko prawie, zaczyna śpiewać o ptaszkach i motylkach, a chwilę później kończy faszystowskim salutem i frazą, że jutro świat będzie do nich należał i wszyscy w tym ogródku (poza naszymi bohaterami) wtórują mu z entuzjazmem. Przesłanie „Anniversary” może więc być właśnie takie: patrzmy uważnie i reagujmy póki nie jest za późno. Gorąco polecam ten film, który nawiasem mówiąc przemknął przez ekrany niemal niezauważony ( na szczęście zaistniał na platformie Prime), a i jego reklama, nie wiedzieć czemu, była bardziej niż skromna....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga