Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2020

W starym (polskim) kinie (4) – Krzyż Walecznych

Obraz
  Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Polskiej Szkoły Filmowej (1956-1963) – tego bodaj najwspanialszego wykwitu talentów naszego kina, był rozrachunek z latami wojny. Zrywano z tradycją tzw. bohaterszczyzny czyli pokazywania wojny przez pryzmat wielkich czynów, wielkiej odwagi, które czyniły z wojny swoistą scenę na której można było pokazać się, zaistnieć bez względu na to kim się było. Tymczasem wojna jaką opisywali w swoich filmach m.in. Munk, Wajda czy Has była zwykłym szaleństwem, ogromnym cierpieniem milionów ludzi, a jej bohaterowie byli często kreowani przez przypadek, łut szczęścia, niekiedy wbrew własnej woli. W tym nurcie znalazł się także Kazimierz Kutz debiutując w 1958 roku filmem „Krzyż Walecznych”. Pomysłem na ten film stały się opowiadania Józefa Hena (nadal żyjący nestor naszej literatury, specjalizujący się także w pisaniu scenariuszy filmowych). Trzy zupełnie różne wątki stały się kanwą trzech różnych nowel filmowych przy czym miały one wszystkie ten...

W starym (polskim) kinie (3) - „Jutro premiera”

Obraz
  Jakże mało jest dzisiaj filmów, które w prosty, lekki sposób absorbują naszą uwagę bez przelewania hektolitrów ekranowej krwi, oszałamiających efektów komputerowych czy niewiarygodnych popisów kaskaderów. Oczywiście w czasach kiedy Janusz Morgenstern kręcił swój film, ściślej w 1962 roku, te wszystkie rzeczy były dopiero w powijakach, zwłaszcza w polskim kinie, ale też w fabule „Jutro premiery” zupełnie nie było dla nich miejsca. I to właśnie jest chyba największą atrakcją filmu Morgensterna. Jego scenariusz powstał w oparciu o opowiadanie Jerzego Jurandota „Trzeci dzwonek”. Jurandot to legenda polskiej satyry, poezji i teatru. To spod jego pióra wyszły piosenki, które jeszcze przed wojną śpiewały największe gwiazdy polskiej estrady (Chór Dana, Sempoliński, Żabczyński, Olsza). Nieobce były mu także film (był autorem dialogów m.in. do filmów „Ada! To nie wypada”, „Pani minister tańczy”) i kabaret (stworzył i przez kilka lat prowadził Teatr Satyryczny „Syrena”). Jurandot jak m...

W starym (polskim) kinie (2) - „Dancing w kwaterze Hitlera”

Obraz
  Oglądanie starych polskich filmów w dobie koronowirusa wydaje mi się dobrym pomysłem, bo po pierwsze choć przez chwilę nie będziemy o nim myśleć, a po drugie wrócimy do filmów, które mimo, że często zapomniane nadal mają jakąś wartość. Nie trudno zachwycać się klasykami rodzimego kina: „Popiół i diament”, „Kanał”, „Eroica”, „Zezowate szczęście”, czy „Krzyż Walecznych” to niewątpliwie arcydzieła, a na ich temat wylano morze atramentu więc moja zachęta do ich ponownego obejrzenia jest tylko symboliczna. Wajdy, Munka, Kutza, Hasa czy Konwickiego nikomu kto ma nawet niewielkie pojęcie o polskiej kinematografii, nie trzeba dzisiaj przedstawiać i to nie tylko w Polsce. Rzecz w tym, że owi mistrzowie tworzyli także obrazy mniej znane i do oglądania tych właśnie obrazów pragnę wszystkich zachęcić. Pisałem o tym parę tygodni temu wspominając „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza. Dzisiaj chciałbym przypomnieć film z 1968 roku „Dancing w kwaterze Hitlera”. Jan Batory, który był reżyserem tego f...