Zero Day
Wbrew opiniom wielu recenzentów filmowych uważam, że ten serial jest interesujący głównie z uwagi na odniesienia do tego co aktualnie wokół nas się dzieje.
Nie jest przypadkiem, że główną rolę gra tutaj (jest także współproducentem) Robert De Niro, jeden z najzagorzalszych krytyków prezydenta Trumpa. Właściwie słowo krytyk nie jest adekwatne bowiem znakomity aktor wręcz nie cierpi prezydenta czemu wielokrotnie dał wyraz już podczas jego pierwszej kadencji. W „Zero Day” De Niro sam wciela się w rolę Prezydenta i choć tylko byłego jest na tyle sprawczy, że staje na czele komisji badającej hybrydowy atak na – jak to się dzisiaj określa – infrastrukturę krytyczną Ameryki. Mówiąc prościej, chodzi o znalezienie winnych paraliżu wszystkiego co wiąże się z elektroniką. Efektem są spadające samoloty, wykolejone pociągi, brak prądu i w konsekwencji tysiące niewinnych ofiar. Nie oszczędzają również byłego Prezydenta, który jest poddany działaniu eksperymentalnej broni, zakłócającej funkcjonowanie mózgu. Nie będę zdradzał kto i czemu za tym wszystkim stoi, także dlatego, że nie jest mi po drodze z teoriami konspiracji.
Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na fakt, który pewnie nie umknął uwadze obserwujących aktualną scenę polityczną. Otóż po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych, prezydent inaugurujący swe urzędowanie zaprosił do najbliższego mu grona osób tych, którzy z łatwością mogą potrząsnąć posadami tego świata nie będąc jednocześnie związanymi z polityką. Za plecami Trumpa stanęli więc m.in: Elon Musk (Tesla, Space X), Jeff Bezos (Amazon), Mark Zuckenberg (Facebook), Larry Ellison (Oracle), Larry Page (Google). Nie tylko o ich konta bankowe chodzi, choć te przewyższają budżety niejednego państwa. Są niewątpliwie geniuszami o nieograniczonych możliwościach, co nie tylko imponuje, ale także może przerażać. Zwłaszcza jeśli zaprosił ich do współpracy najbardziej nieprzewidywalny człowiek tej planety.
Wspomniałem o swojej niechęci do wyznawców teorii konspiracji, a tymczasem sam wpadam w pułapkę wiązania niewinnego w sumie serialu z posunięciami prezydenta Trumpa. Doprawdy nie wiem jak tego uniknąć gdy każdy dzień przynosi nam nowe rewelacje, również te, którym daleko mi do kibicowania. Być może najlepszym remedium będzie więc oglądnięcie „Dnia Zero”, nawet jeśli to nie najlepszy serial.

Komentarze
Prześlij komentarz